Menu

Szymsonowelove

34 tygodnie...

szymsonowelove

To juz???  Dzis mija 34 tygodnie od kiedy zostalam mama. I taka chwila refleksji mnie naszla. Na zegarku 22.00,Szymon dopiero zasnal (tak,tak,tak to jest,gdy dziecko o 17-tej idzie na drzemke i spi snem blogim do 19-tej.��). 

I tak sobie leze i mysle. Niecale 8 miesiecy. A caly moj swiat zmienil sie o 360 stopni.  Jeszcze 8 miesiecy temu spalam do poludnia. Ba,spalam tez popoludniami. I wieczorami. Ha spalam na okraglo ( w sumie okragla to sama bylam). �� Teraz nie ma tak dobrze. Pobudka o 7.30, o 8 zwlekamy tylki z wyrka i zaczynamy codzienna rutyne. Mycie,sniadanie,kawa -jeszcze ciepla jak na razie �� i dalej to samo,zabawa i zabawa. Jakies szybkie ogarniecie domu i obiadu i caly dzien kreci sie wokol Szymka i jego humorow. Czasem jest ok,czasem caly dzien placz i marudzenie- jak to z dzieckiem. Wieczorna kapiel, walka przy usypianiu i jupiii! Matka ma chwile dla siebie,wiec siedzi i pisze. 

34 tygodnie bez przepanej nocy. Da sie? Pewnie,ze sie da. Dla niego jestem w stanie wstawac i milion razy,chocbym miala szorowac twarza po podlodze,by dowlec sie do jego lozeczka.�� 

I dzis juz wiem, ze macierzynstwo to wcale nie sa tylko slodkie i mniamusne chwile,z wiecznie usmiechnietym slodkim bobasem u boku,ktory oczywiscie przeciez nie placze,no skadze��

Dzis wiem,ze macierzynstwo to ciezka praca. To strach o ta mala istotke. To nieprzespane noce,zarzygane czy potraktowane siuskami ciuchy, parugodzinne noszenie,kolki,zeby,przeziebienia...Rzeczywistosc wcale nie jest rozowa. Ale mimo wszystko,gdy patrze na mojego spiacego pierdka jestem dumna,ze moge byc jego mama. I tak naprawde to dopiero on nadal mojemu zyciu sens. 

© Szymsonowelove
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci